Mistrz na bogato! Podsumowanie letniego okienka transferowego – Lech Poznań.


Okienko transferowe Lecha Poznań było imponujące!

11 września 2026 Mistrz na bogato! Podsumowanie letniego okienka transferowego – Lech Poznań.
Weronika Pospiech

Przedwczoraj zakończyło się letnie okienko transferowe dla klubów naszej polskiej Ekstraklasy. Byliśmy świadkami dużych powrotów do ojczyzny, ciekawych transferów wewnątrz ligi oraz nowych, coraz to mocniejszych nazwisk meldujących się w Polsce. Na rynku nie próżnował również i mistrz kraju - Lech Poznań, który chciał za wszelką cenę awansować do Ligi Mistrzów. Tak się niestety jednak nie stało. "Kolejorz" zagra końcowo w Lidze Europy, jednak na okienko transferowe narzekać nie może. Najlepsza kadra w kraju stała się tylko i wyłącznie jeszcze silniejsza.


Udostępnij na Udostępnij na

Lech Poznań kapitalnie wszedł w nowy sezon. Podopieczni Nielsa Frederiksena w 13. spotkaniach przegrali tylko i wyłącznie raz. Niestety w najważniejszym spotkaniu, jednak to jak szybko się odbudował „Kolejorz” po koszmarze z Aarhus jest imponujące. Ta forma mistrza Polski jest oczywiście spowodowana wieloma czynnikami, jednak swoją niemałą rolę grają w niej nowe nabytki.

Szybko, mocno i skutecznie

Lech od samego początku okienka transferowego był bardzo aktywny. Na wstępie wykupił z Celticu Glasgow za rekordowe 4 mln. € Luisa Palmę, który spędził ostatni sezon na wypożyczeniu w Poznaniu. Honduranin bardzo dobrze się spisywał w zeszłej kampanii rozgrywkowej i był kluczową postacią mistrzowskiego Lecha. Dlatego mimo ogromnej kwoty, która stała się drugą najwyższą w historii Ekstraklasy za transfer wchodzący do ligi, wykupienie Palmy, przy kontuzji Gholizadeha było wręcz obowiązkiem.

Jak na razie skrzydłowy nie gra tak dobrze jak w zeszłym sezonie. Jest nieskuteczny i ciągle szuka tak naprawdę samego siebie. Aczkolwiek sama transakcja po prostu robi wrażenie. „Kolejorz” już wtedy zasygnalizował wprost – jesteśmy głodni i chcemy Ligi Mistrzów. Na kolejne wzmocnienie jakoś bardzo długo nie trzeba było czekać. Od samego początku wiedzieliśmy, że Bułgarską najprawdopodobniej opuści Bartosz Mrozek. Golkiper, który mocno się przyczynił do drugiego mistrzostwa Polski z rzędu, już pod koniec zeszłego sezonu dawał sygnały, że ma ochotę do wyjazdu na zachód. Dlatego Lech starał się znaleźć jak najszybciej zastępcę za swojego wychowanka i wybrał innego wychowanka.

Za około 900 tys. € do Poznania z tureckiego Göztepe powrócił Mateusz Lis. Polak związał się z „Kolejorzem” umową do końca czerwca 2029 roku.

Golkiper, który dopiero co został wybrany najlepszy bramkarzem ligi tureckiej wydawał się być wzmocnieniem w bramce Lecha. Jak na ten moment jednak powrót Lisa do Polski jest słodko-gorzki. Miewa Mateusz lepsze mecze, ale ciągle popełnia błędy, które kosztują jego drużynę. Aczkolwiek wydaje się teraz, że Polak jest już na odpowiednich torach. Więcej na temat aktualnego powrotu Lisa do ojczyzny mogą Państwo przeczytać u nas na stronie.

Kolega Gholizadeha

Dosłownie 3 dni po przedstawieniu światu nowego bramkarza, Lech przedstawił również i skrzydłowego. Do kadry mistrza Polski dołączył kumpel Aliego Gholizadeha, a więc Allahyar Sayyadmanesh. Irańczyk przyszedł do „Kolejorza” za okrągłe zero złotych i związał się umową także do końca czerwca 2029 roku.

Allahyar Sayyadmanesh może grać na wszystkich pozycjach w ataku i już zdążył nam to zaprezentować. Jest przebojowy, szybki oraz bardzo dobrze pracuje bez piłki. Mimo tych wszystkich kapitalnych cech na samym początku zapisał się nie najlepiej. Dokładnie zmarnowaną jedenastką w meczu z Aarhus. Aczkolwiek Irańczyk w błyskawicznym tempie się zrehabilitował. Już w spotkaniu przeciwko Wieczystej Kraków, które było rozgrywane 3 dni po blamanżu z Duńczykami, strzelił bramkę. Po swojej pierwszej zdobyczy podszedł do kibiców i bardzo dobrze znanym gestem przeprosił za zaprzepaszczoną jedenastkę.

Można powiedzieć, że bardzo szybko Irańczyk odkupił swoje winy, ponieważ co mecz było widać coraz to lepszą formę skrzydłowego. Strzelił już 5 bramek oraz zanotował 2 asysty. Także i zagrał prawdziwy koncert przeciwko FC Thun w Poznaniu. Irańczyk wcielił się wtedy w rolę fałszywej dziewiątki i dał prawdziwe show. Sayyadmanesh wyrasta na lidera ofensywy Lecha Poznań i to może naprawdę cieszyć kibiców „Kolejorza”. Tym bardziej, że Irańczyk praktycznie przegapił cały okres przygotowawczy z powodu problemów wizowych.

Weronika Pospiech

Lech Poznań dokonał wymiany na środku obrony

Przez długi czas pod znakiem zapytania stała przyszłość lidera defensywy „Kolejorza” – Antonio Milicia. Chorwatowi wraz z dniem 30. czerwca 2026 roku kończyła się umowa z mistrzem Polski. Obie strony negocjowały, jednak nie doszły do porozumienia. Środkowy obrońca to bez wątpienia legenda Lecha. Milić w barwach „Kolejorza” rozegrał aż 189 spotkań, strzelił 11 bramek i zanotował 8 asyst. Aczkolwiek to nie ta statystyka jest najważniejsza. Chorwat 3 razy wygrał tytuł mistrzowski, a do tego razem z Lechem zaszedł aż do ćwierćfinału Ligi Konferencji, notując najlepszy wynik w Europie w historii klubu.

Dawid Szafraniak

Defensor jednak kraju nie zmienił. Trafił za darmo do Wieczystej Kraków, która ma swoje problemy na starcie nowego sezonu.

Lech Poznań zatem musiał szukać zastępcy i bardzo szybko go znalazł. Na Bułgarską zawitał Terry Yegbe. Dwukrotny reprezentant Ghany miał zatem nie lada wyzwanie. Musiał wejść w buty legendy klubu.

„Kolejorz” zapłacił niemałą sumę za defensora. 3 mln. €, tyle kosztował Ghańczyk, który podpisał umowę do końca czerwca 2030 roku. No i trzeba powiedzieć, że jak na razie Yegbe zastępuje legendę nawet z drobną nawiązką. Szybki, silny defensor, który również bardzo dobrze się czuje z piłką przy nodze tworzy kapitalny duet z Wojciechem Mońką. Fizycznie zjada niejednego napastnika naszej Ekstraklasy i nie tylko Ekstraklasy. We wcześniejszych latach zdarzało mu się tracić koncentrację i momentami się wyłączać, jednak jak na ten moment nie było takiej sytuacji w „Kolejorzu”. Yegbe jest pewnym punktem obrony Lecha. Ghańczyk dał swoje 3 grosze już także i w ataku. Przeciwko Aarhus w Danii defensor zabawił się w Vincenta Kompanego. Z dalekiego dystansu idealnie uderzył piłkę i posłał ją prosto w okienko. To była prawdziwa bomba.

Weronika Pospiech

Ostatni element układanki

Te wszystkie transfery, o których Państwu napisaliśmy powyżej zostały przeprowadzone w czerwcu. A więc już w lipcu mogliśmy być pod wrażeniem działań Lecha, który robił transfery szybko, przemyślanie i dał Nielsowi Frederiksenowi odpowiednie narzędzia już na okres przygotowawczy. Mimo tej porażki z Aarhus włodarze Lecha nie mogą mieć do siebie pretensji. Zrobili wszystko co mogli. Jedyny element, który był do poprawy to środek pola.

Timothy Ouma po nieudanym wypożyczeniu wrócił do Slavii Pragi. Klub również opuścił Gisli Thordarson, który udał się na wypożyczenie do spadkowicza Bundesligi – St. Pauli. Po kontuzji wracał dopiero co Radosław Murawski, który z biegiem czasu zaczął wyglądać coraz to lepiej. W składzie był również Antoni Kozubal, Filip Jagiełło, młodziutki Karol Delikat oraz Pablo Rodriguez. Aczkolwiek wymienieni piłkarze lepiej się czują na pozycji nr. 8, a nawet i nr. 10. Dlatego Lech potrzebował nowej szóstki.

„Kolejorz” szukał kogoś kto będzie posiadał umiejętności defensywne Radosława Murawskiego, ale będzie lepszy z piłką przy nodze od Polaka. No i znalazł. Na początku dużo się mówiło o Tamarze Svetlinie, potem o Niklasie Dorshu, a końcowo po nieudanych negocjacjach z obydwoma panami mistrz Polski postawił na Gustava Berggrena. Szwed po roku gry za oceanem wrócił ponownie do Polski.

Jak na razie trochę mało możemy o nim powiedzieć. Wydaje się, że idealnie wpisuje się w ryzy wystawione przez „Kolejorza”, aczkolwiek zagrał jak na razie za mało minut aby ocenić jak Szwed sobie radzi.

Lech Poznań również i posprzedawał

Oprócz transferów pojawiły się również i odejścia. Powyżej informowaliśmy Państwa, że z klubu odszedł Gisli Thordarson, Timothy Ouma oraz Antonio Milić, jednak na tym się nie skończyło. Bardzo głośną oraz najdroższą, a także niespodziewaną sprzedażą okazało się odejście do Venezzi Kornela Lismana, który za aż 2,5 mln. € wyprowadził się do Włoch.

Skrzydłowy to piłkarz z potencjałem. Szybki, wysoki, lecz także i szklany. Lisman najlepiej się czuje gdy ma sporo przestrzeni przed sobą, a nie w ciasnych uliczkach. Umówmy się Polak nie zaistniał w „Kolejorzu”. W zeszłym sezonie miał kontuzję, jednak nawet gdy powrócił nie był zawodnikiem typowanym do gry w pierwszej jedenastce. Dlatego bardzo szokująca była informacja o przenosinach Polaka za granicę i to jeszcze za taką kwotę. Wydawało się, że jeśli jakiś ruch ma się wydarzyć z Lismanem w roli głównej to będzie to wypożyczenie do niższej polskiej ligi, albo do ekstraklasowicza. A tu niespodzianka. Lech Poznań przytulił nie małą kwotę, a Lisman jak na razie nie radzi sobie najlepiej w nowym otoczeniu.

Oprócz skrzydłowego z klubu odszedł także i inny wychowanek. Powyżej opisywaliśmy sytuacje Bartosza Mrozka, którego życzenia stały się rzeczywistością. Polak wyjechał na zachód, tak samo jak Lisman na półwysep apeniński, a dokładnie trafił do Udienese.

„Kolejorz” otrzymał za Polaka 1,5 mln. €, a golkiper związał się z włoskim klubem umową do końca 2030 roku. Mrozek ma być głównie rezerwowym w nowym klubie i dopiero ma się przygotowywać do zgarnięcia miejsca w pierwszym składzie w następnych latach. Jak na razie Mrozek zadebiutował w Pucharze Włoch i pokazał się naprawdę z bardzo dobrej strony.

Lech Poznań wypożyczył młode talenty

Oprócz wypożyczenia Gisliego Thordarsona, „Kolejorz” również wypożyczył swoich wychowanków. Sammy Dudek, Tymoteusz Gmur, Bartłomiej Barański oraz Patryk Prajsnar, cała ta czwórka udała się na wypożyczenia, aby nałapać minut. Na największe wyróżnienie zasługuje Tymoteusz Gmur, który wykonuje kapitalną robotę w barwach Stali Mielec. Potwierdza to wszystko powołanie jakie otrzymał młody zawodnik do kadry u-19.

Wypożyczony również został Ian Hoffmann, który swego czasu miał być konkurencją dla Joela Pereiry, jednak jak na razie zawiódł „Kolejorza”. Trafił dokładnie do szwedzkiego Mjällby AIF. Boczny obrońca rozegrał na start w 4. spotkaniach 177 minut i nabawił się kontuzji, jednak już zdążył wydobrzeć. Jego drużyna znajduje się aktualnie w kryzysie. Przegrała 5 ostatnich spotkań, nie zagra na jesień w Europie, a do tego jest w lidze na bardzo niskiej 12. lokacie (w lidze szwedzkiej jest 16 drużyn).

Oprócz tego również i sam „Kolejorz” niektóre wypożyczenia zakończył. Tak jak Timothy Ouma do swojego klubu powrócił również Plamen Andreev oraz Taofeek Ismaheel. Bułgar był bohaterem epizodycznym w mistrzowskim sezonie Lecha. Kontuzji nabawił się Bartosz Mrozek i musiał opuścić ważne spotkanie z Pogonią Szczecin. W bramce zameldował się więc Plamen Andreev. Golkiper mimo kontuzji w 90. minucie wybronił kluczową sytuację w przekroju całego spotkania i dał „Kolejorzowi” 3 punkty.

Taofeek Ismaheel zachwycał w Europie, jednak nie potrafił dobrych liczb w europejskich rozgrywkach przenieść na Ekstraklasę, a Timothy Ouma umówmy, się rozczarował kibiców.

Lech Poznań pozbył się dwóch napastników

Do tego wszystkiego doszły jeszcze dwa odejścia zawodników niepotrzebnych. Do Zagłębia Lubin przeniósł się Filip Szymczak, który aktualnie jest bez formy. Polak jest bardzo nieskuteczny i zawodzi w najważniejszych momentach. Dostał swoją szanse w spotkaniu pucharowym z Siarką Tarnobrzeg i tam też z najlepszej strony się nie pokazał. Miał kluczową dla przebiegu tego spotkania sytuację sam na sam i ją koncertowo zmarnował.

Z klubu odszedł również Bryan Fiabema. Umówmy się, że jego przygoda w Poznaniu mówiąc delikatnie do najlepszych nie należała. Zamienił teraz Polskę na Norwegię, a dokładnie trafił do Fredrikstad FK. Ostatnio popisał się kapitalną bramką z dystansu.

Gwiazdy zostały

Najważniejsze jednak dla „Kolejorza” jest to, że kluczowi piłkarze zostali w klubie. Oprócz Bartosza Mrozka wszyscy ważni zawodnicy Lecha zostali w klubie. Dużo się mówiło o możliwości odejścia Kozubala, Gurgula, czy Wojciecha Mońki. Z tym ostatnim Lech nawet przedłużył kontrakt do 2030 roku.

Oprócz tego również i podchody inne kluby robiły pod Patrika Wälemarka, a dokładnie FC Kopenhaga. Lech odrzucił za swojego aktualnie najlepszego piłkarza ofertę w wysokości 5 mln.€. Dlatego warto i trzeba chwalić „Kolejorza”. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że zazwyczaj mistrz Polski w letnim okienku transferowym zostaje rozkupiony, a nie wzmocniony. Lech jest jednak wyjątkiem od tej reguły. Podopieczni Nielsa Frederiksena są tylko i wyłącznie mocniejsi niż byli. Ich kadra jest kompletna, nowi zawodnicy dają ogromną jakość, a kręgosłup drużyny został zachowany. Szkoda, że nie udało się „Lechitom” awansować do Ligi Mistrzów, jednak zrobili krok dalej, awansowali do Ligi Europy. Zagrają z takimi markami jak Leverkusen, czy Benfica.

Lecha Poznań po prostu trzeba chwalić, bo jest wyjątkiem od reguły.

Czytaj także:

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze